 |

 |
Tekst towarzyszący wystawie:
Dla kobiet miesiąc jest krótszy, żyjemy nie w trzydziestodniowym ale w dwudziestoośmiodniowym cyklu. Menstruacja, zmiany hormonalne z nią związane, emocje im towarzyszące często uznawane są za istotę kobiecości. Jeszcze do niedawna specyficzne choroby i stany psychiczne przypisywano wyłącznie kobietom tłumacząc je żeńską fizjologią. W naszej kulturze jednym z najważniejszych czynników branych pod uwagę przy ocenie kobiety jest jej zdolność do prokreacji, czyli "legitymowanie się" zdrowym, "przydatnym" ciałem czyt. zdrowym cyklem.
Kobiecość definiowana przez menstruację kryje w sobie swoisty paradoks. Z jednej strony jest czymś społecznie pozytywnym, akceptowalnym. Świadczy o przydatności społecznej kobiet czyli gotowości do rodzenia. Z drugiej strony jest wyznacznikiem chwiejności emocjonalnej, powodem do traktowania kobiet niepoważnie.
Menstruacja wyznacza granice kobiecej przydatności, świadczy o jej przedmiotowym traktowaniu. Dlaczego menstruacja lub jej brak ma tak silny wpływ na określenie atrakcyjności i przydatności społecznej kobiet? Czy przez fakt "bycia kobietą" jesteśmy całkowicie uległe własnym hormonom i emocjami od nich zależnymi? Czy jesteśmy w stanie odnaleźć się w ramach tego kulturowego stereotypu, sztywnego gorsetu hormonalno - emocjonalnego? Jak daleko odchodzimy od ideału kobiety, jeśli nie odpowiadamy biologicznemu wzorcowi. Czy kobiety po menopauzie są mniej kobiece? A co z osobami zmieniającymi płeć? Czy tylko cykl decyduje o płciowej tożsamości? Co zatem z umysłem, samoświadomością, kulturą, kulturową autokontrolą?
Agnieszka Kulazińska
|

|
|